czwartek, 4 maja 2017

Z opóźnieniem....

   
       Witajcie moi mili :) Kolejny wpis miał być o książkach ale trochę się namieszało. No dobra. Nie będę owijać w bawełnę. Pomieszało się trochę bardziej niż trochę :) Na początku brak czasu. Ciagle coś wyskakiwało, ktoś przyjeżdżał a do tego były święta. Potem padły mi baterie. Kiedy już w końcu je kupiłam okazało się że karta pamięci w aparacie na którym miałam zdjęcia się zablokowała :/  A na koniec przełozyłam wszystkie wizyty lekarskie, pozamieniałam plany i od tygodnia jestem w Niemczech.
       I tak o to nadal nie ma wpisu o książkach dla was :( Mam nadzieje że mi wybaczycie za brak zdjęć ale podam wam tytuły i autorów według kolejności które chciałabym je przeczytać :) Mam nadzieje że niedługo nadarzy się okazja żebym mogła spokojnie usiąść i trochę poczytać :) 

          1. "Wyznania upiornej mamuśki" Jill  Smokler
          2. " Kobieta z męskim sercem" Adriana Szklarz
          3. " Perfekcyjna pani domu" Turner Anthea
          4. "Zmęczona ? Nigdy więcej"  Eva Cwynar, Sharyn Kolberg
          5. " Odwaga. Pokonaj strach, zyskaj pewność siebie i ciesz się życiem!" Ford Debbie

               Ciekawa jestem czy ktoś z was miał okazje czytać któraś z tych książkę
:)

                                             Pozdrawiam :)

sobota, 1 kwietnia 2017

Dziecka nie ma...

   
      Dzień...Dziś piękny słoneczny dzień a na termometrze...Uwaga! W cieniu jest 25 stopni. Chyba lato przyszło :) Nareścieeeee.....

    Ten weekend mam wolny. Wolne od sprzątania, wolne od gotowania bo moje dziecko pojechało na basen z dziadkami. 

   Taka była opcja.

    Basen i dziecko wraca do domu.

   W "praniu" wyszło inaczej.

    Szybkie pakowanie torby, papa dziecku i tyle go widziałam.  Jeszcze jeden telefonowałam  po dwóch godzinach od wyjazdu dla potwierdzenia że moje dziecko wyszło z basenu o własnych siłach a dziadkowie nie dostali przy tej wycieczce "zawału" .

   Nie odbierali...

   Gdy już oddzwonili ... Stałam nad wiadrem z wodą i trzymałam mopa żeby czasem nie glebną na podłoga tak jak mój leniwy weekend :)

Ale weekend się nie kończy...Nadal jest szansa na leniwy weekend :)

W czwartek był kurier z książkami...mam co robić :)




Ps. Jak chcecie się dowiedzieć jakie książki kupiłam. Dajcie znać :)

niedziela, 12 marca 2017

Niedziela pod znakiem pralki....



     Zaczęłam od początku...miał być to początek blogowania od jakiegoś dobrego w treści wpisu. I nie mam teraz na myśli wpisu z wyższej półki.  Pisanej przez jakiegoś wybitnie zdolnego pisarza który takie felietony ma w najmniejszym palcu. Raczej...Miał być wpis o przedszkolu. O tym jak dzielniej idziemy do przodu mimo przeciwności losu a świadomość że życie odpuściło mi trochę przykrych doświadczeń spowoduje że zacznę na nowo doceniać małe rzeczy.
       Zaczęłam...Zaczęłam doceniać zdrowie kiedy znów serce zaczęło się potykać a niedzielny poranek zacznie się od Jelitówki. Ale doceniłam...Jeden tydzień wolny od chorób a nam było jakoś leżej.  Było...

      I chodź dzień nie zaczął się najlepiej a pogoda dalej nie dopisuje to pierwsza kanapka zjedzona przez mojego syna od samego rana była dobrym znakiem.  Dobry znak. To było to czego mi dziś brakowało.  I przynajmniej wiem że jutrzejszy dzień może wyglądać całkiem inaczej niż dzisiaj...Właśnie przez ten jeden dobry znak który tak naprawdę nie był czymś wielkim. :) 


                                                                                                                                             Pollina